poniedziałek, września 04, 2006

 

plan naszej wyprawy... powinien byc na poczatku ale co tam... ciezko mi bylo sobie to przypomniec

05.08 Wolomin
granica polsko-bialorusko
gdzies w drodze do Minska
06.08 Minsk






tuz za granica bialorusko-rosyjska - pierwszy nocleg w Rosji
Smolensk
141 km od Moskwy
Gagarin i Borodino
08.08 Moskwa





Elektrocostam
Balaszowa w okregu Wladimira
09.08 Suzdal

Wlodzimierz
10.08 Nizny Nowogrod
pierwszy strajk akumulatora w Super Tenere Adama
Zajazd Kon i Pies
droga z TIRami i decyzja o ominieciu Ufy i Czelabinska
wjazd do Tatarstanu


11.08 Kazan
pierwszy przejazd przez Wolge!
Gostinica Ajzilia w miescie Buinsk w Tatarstanie
12.08 Uljanowsk - miasto urodzenia i zamieszkania Lenina



Saratow
Najpiekniejsze miejsce noclegowe – jezioro nad Wolga

Namiot rozstawiony na „wysypisku” na terenie jendostki wojskowej
Jakies miasto i proba zakupu oleju do motocykli
14.08 Wolgograd i proba zakupu oleju do motocykli
nocleg nad jeziorem w kierunku Elisty, wśród palacych się pol


dzien przerwy na serwis motocykli i odpoczynek
Gostinica Kawkaskaja
Krasnodar
17.08 Soczi - 2 noce w oczekiwaniu na prom

19.08 prom Soczi – Trabzon i nocleg w porcie wymuszony brakiem pieczatek i rczpoczynajaca się wlasnie niedziela
20.08 wybrzeze Turcji i pierwsze zaproszenia na herbatki

Samson - kamping
21.08 wjazd w glab kraju

22.08 Istambul
kamping w najbardziej smierdzacym miejscu calej Turcji
23.08 przejazd przez Bulgarie i jej cudne gory


wreszcie kamping z prawdziwwego zdarzenia tuz przy granicy z Rumunia
24.08 Bukareszt - polowanie na lancuch do TT udane!

autostrada
nocleg w ogrodzonym lesie przez autostradzie

nocleg w goracych zrodlach
26.08 wjazd na Ukraine i szybko do Polski


nocleg w Ustrzykach na wlasnie zamykanym polu namiotowym
27.08 przemkniecie przez Polske i dojazd do domu na ok. 20:00


 

noclegi... 11/12/sierpnia Gostinica Ajzilia w miescie Buinsk w Tatarstanie – 900 rubli

Nie wiem dlaczego ale był taki okres podczas naszej podrozy kiedy to kazda proba zaladowania się na motor wywolywala deszcz. Tak się tez stalo gdy wyjezdzalismy z Kazania – w miescie bylo cieplo i slonecznie (nawet się na lody do McDonalds`a wybralismy, czym nie powiem wywolalismy spore zamieszanie i zainteresowanie wśród okolicznej ludnosci) , a tuz za miastem lunal deszcz.
W strugach deszczu usilowalismy znalezc nocleg... w miedzyczasie znalezlismy za to stacje benzynowa z najmilsza chyba pania w barku. Nie dosc ze pozwolila się podsuszyc to jeszcze zaproponowala ze zrobi nam swoja prywatna kawe (w sprzedazy miala wylacznie herbate). Nie dosc tego, do kawy wyciagnela ciastka – to najlepszy z naszych posilkow, przeciez ta kobieta zrobila to z checi pomocy nam umeczonym i zmarznietym „wedrowcom”

Wskazano nam hotel, tam jednak od razu uslyszelismy ze pokoje sa drogie.. fakt nie wygladalismy jakbysmy mieli jakiekolwiek pieniadze, nie mowiac o 1500 rubli No coz ta Pani oddala dobrych gosci innemu hotelowi. Nestety polecony przez nia hotel miał przerwe w dostawie pradu a nam nie usmiechalo się się siedziec po ciemku i nie moc się wykapac w cieplej wodzie – przypomne byliśmy brudni jakbysmy co najmniej brali udzial w wyscigu blotnym.
Ale jako dzieci szczescia i tym razem nam się udalo zorganizowac super nocleg – kolejny prywatny pensjonat, w dodatku z otwartym tego dnia barem. Wtedy tez poznalismy smak pewnego rodzaju pieroga miesnego – manty w super lekkim ciescie, oraz jeszcze bardziej niekonwencjonych suszonych owocow morza (wybaczcie już nie wiem co to było... smakowalo niezle, zwlaszcza jako zakaska do piwa)

Rano dalismy pokaz pchania Super Tenere – wtedy tez powstal film.

piątek, września 01, 2006

 

noclegi...gdzies pomiedzy walka z TIRami o przetrwanie

10/11 sierpnia Zajazd Kon i Pies – 900 rubli w rejonie Niznego Nowogradu
w wielkim skrocie:
jedno lozko na nas troje,
moja nowa fryzura,
ale za to TV po polsku
no i oczywiscie... niezapomniania Tania z zajezdni dla TIRow - Adam pewnie jeszcze ma lzy w oczach, ja zreszta tez tyle ze ja ze smiechu hehe

ten nocleg w odroznieniu do pozostalych znalezlismy w miare latwo, tzn po calym dniu w trasie wśród smierdzacych aekologinczych Kamazow i Mazow postanowilismy poszukac spania... i znalezlismy takie na jednej z zajezdni da TIRow
tutaj zreszta Adam wypatrzyl ze jest obserwowowany przez taka jedna mia pania pracujaca w barze, dla potrzeb naszej podrozy i opowiesci, nazwalisma Ja Tania. Tania czy nie, tego się nie dowiedzielismy.
Tanie za to było jedzenie, no i pokoj tez przyywoicie kosztowal. Tyle ze jak się okazalo, wzielismy pokoj dwuosobowy... nie wiem dlaczego Adam postanowil zabrac swoja polowe lozka i się odsunal od nas o kilak centymetrow, akurat tyle ze można było wpascw te dziure lezac bokiem. Nie btylo jednak daleko zatem rano i jemu otworzylam oczy moim znanym sposobem budzenia poprzez podnoszenie powiek...
Co do atrakcji tego wieczora, to ponieważ jak się okazalo już na dobre zgubilam gume do wlosow, chlopaki wymyslili sposób na to by mi nie mokly mi wlosy... to bardzo prosta metoda: wziąć nozyczki z wyposazenia apteczki podrecznej i ciachnac wlosy. Pawelku dziekuje za nowa wygodna fryzure, widzialam jak się starales wyrownac hehe

 

noclegi... Zloty pierscien




9/10 sierpnia – Dom Goscinny Panstwa Surikov – super miejsce, na sniadanie pyszne nalesniki, mili wlasciciele, piekne miasto Suzdal – najstarsze z miast zlotego pierscienia!



Zanim jednak dotarlismy do tego domu przeszlismy przez dwa inne miejsca noclegowe, bo hotelami to ciezko nazwac.
Pierwszy, wymieniony w Pascalu którym się poslugiwalismy w Rosji, to klasztor Rizpolozenskaja – jak mowi przewodnik faktycznie okazal się być podupadlym.


Recepcja wygladala troche postsocjalistycznie, pokoje nie wiemy – nie było miejsc.Z miejscami nie było za to problemu w schroniksu mldoziezowym. Przyjeto nas tu nadzwyczaj goscinnie, na kanapie znow w stylu ZSRR usadzily mnie i Pawla dwie kobiety przekrzykujac się niemal opowiadajac o urokach tego miejsca – bez zapytania czgo potrzebujemy zaczely spisywanie nas z dokumentow (tu nadalabym medal osobie piszacej na komputerze, za najdluzsze wyszukiwanie literek na klawiaturze). Mnie omotaly, dobrze ze Pawel zapytal o pokoj i cene – dobre domowe wrecz przyjecie było zapewne wliczone w cene – 500 rubli od osoby, lae za to mielibysmy 20 lozkowy pokoj! Rzecz jasna jak przystalo na zapyziale schronisko, lazienki były daleko, ale może to i lepiej bo strach byloby do nich wejsc.
Okazalo się ze swietnym miejscem uzyskania informacji o noclegach nie jest informacja turystyczna, lecz okoliczna restauracja. Telefony się rozdzwonily i ... jeden z gosci restauracyjnych zawiozl nas do jak się okazalo, Panstwa Surikov.

Zadbany dom, w urokliwym miejscu, tuz obok atrakcji turystycznych, z cudownym widokiem. To kolejne miejsce które zamienilismy w pralnio suszarnie ;)



 

noclegi... juz za Moskwa

8/9 sierpnia – znalezienie noclegu w okolicach Moskwy graniczy z cudem. Przy trasie nie ma nic, na stacjach benzynowych nikt nic nie wie, a jak wie to zna tylko hotele dla Rosjan.

Było ok. 21:30 gdy nas pokierowano do miasta Elektrocostam... nigdy tak chyba nie bladzilam po zadnym miescie, ale jak nie bladzic skoro okoliczni mieszkancy nie obejmuja swym rozumem pojec prawo i lewo, a jak wiedza co one oznaczaja to nie koordynuja ruchow swych rak z wypowiadanymi slowami.

Suma sumarum, po 1,5 godziny odnalezlismy hotel...w którym nie było miejsc... Pawel miał pomysl rozbicia się na okolicznym osiedlu, ja jednak wole nie spac nikomu pod balkonem – nie wiem dlaczego ale widze okiem wyobrazni Marka Kondrata zalatwiajacego swa potrzebe w Dniu Swira... to tez moglaby byc opowiesc, ale w kwestii WC-ow to eksperem jest bezsprzecznie Pawelek.

Wierzac czy niewierzac, w strugach deszczu i przemarznieci okrutnie, dotarlismy uwaga do najprawdziwszego hotelu. Fakt, ktos kto go budowal staral się bardzo by nie był zbyt latwo odnajdywalny. Wychodzac z tego zalozenia, rzeczywiscie bylismy tam jedynymi z niewielu gosci.

Trafil sie nam za to salon z pufami i miekkim dywanem... zeby nie było zbyt pieknie, przyznam sie ze wychodzac na nasz ogromny balkon i usuwajac z przejscia stylowa zaslonke, usunelam rowniez karnisz... Skad we mnie ta sila aby zwalic karnisz? Nie wiem... wazne ze była to proba nie tylko dla mojej glowy (przypomne, już wyjetej z kasku) ale tez dla rosyjskiej porcelany i znajdujacej się w niej herbaty – polowa zawartosci i cytryna przetrwaly i potem nawet jakos tak lepiej smakowaly.

Tu uwaga do tych ktorym przyjdzie kiedys do glowy podrozowanie po Rosji – prosba o rachunek z hotelu winna być przedstawiona przy przyjezdzie. Za to ze my zglosilismy to dopiero rano zaplacilismy nerwica Pawla – poszlam tylko zalatwic papier do ksiegowej owej wioski (gdzies pod Wladimirem) a ten postawil na nogi celem poszukwiania mojej skromnej osoby cala wies.

Ja tymczasem dowiedzialam się ze za 10 rubli mozna sobie termos wrzatkiem... w odroznieniu od innych uztkownikow drog (glownie TIRowcow) termosu w droge nie zabralismy.



This page is powered by Blogger. Isn't yours?