sobota, listopada 04, 2006
Turcja - wybrzeze Morza Czarnego
Okryc w Turcji bylo kilka - pierwsze to ze azjatycka czesc jest ladniejsza, moze dlatego ze jechalismy wybrzezem morza czarnego od Trabzon do Edirne - czyli tam gdzie turystow zagranicznych to tubylcy za czesto nie widza.
Z tego powodu zapewne tak milo nas przyjmowano i chciano udzielac pomocy - uwaga - za darmo!
Mielismy problem z pierwszym noclegiem w okolicach Edirne mialo byc pole namiotowe.. ale nie bylo. W jednym z hoteli gdzie zatrzymalismy sie by zapytac o kemping obsluga nie mowila w zadnym znanym nam jezyku ale dosc szybko zorganizowlai goscia hotelowego Turka mieszkajacego od lat w Niemczech - to on zadzownil do swojego znajomego 20 km dalej i zalatwil ze tam moglibysmy rozbic tam namioty. Jadac we wskazanym kierunku przyuwazylismy jednak kemping.. haha to bylo przezycie.
Na przestrzeni 10m x 10m rozstawione byly duze namioty czekajace na gosci. Z pol godziny zajelo nam uzgadnianie warunkow - cena wydawala nam sie niemozliwie niska. zwlaszcza ze dostal nam sie kompletnie nowy namiot z zupelnie nieuzywanymi materacami. gdy wlasciciel przyszedl jeszcze podlaczyc nam prad to nie oniemielsimy z zachwytu i... podziekowalismy za zarowke - to nie przystoi nam podroznikom ;)
Wieczor i ranek byly przeurocze - smaczne jedzenie , poranna kąpiel w morzu! bylo tak milo ze mileismy trudnosc
z opuszczeniem tego miejsca. czas gonil ale pan arti nie omieszkal nam serwowac herbate za herbata. Wszystko przez usmiechajacego sie dokola Pawla - ja idac do lazienki uciekalam wzrokiem jak moglam, byleby tylko nie dac sie zaprosic na kolejna pogawedke przy herbacie (pogawedka to duze slowo... oni rozmaiwlai poswojemu ze soba, my ze soba, i raz na jakis czas wymienialismy usmiechy.. w sumie czy to takie zle?)
My w ogole po Rosji bylismy spaczeni - rano plywajac w morzu mielismy na oku chlopaka siedzacego na murku przy namiotach. Balismy sie ze zaraz nas ogoloci z naszych skarbow - kamere i aparaty zabralismy ze soba kladac na brzegu.. niepotrzebnie bo ten chlopak tak na prawde to pilnowal naszych namiotow - to chyab przykazanie od Artiego.
tak Turcja to uroczy kraj ...
Z tego powodu zapewne tak milo nas przyjmowano i chciano udzielac pomocy - uwaga - za darmo!
Mielismy problem z pierwszym noclegiem w okolicach Edirne mialo byc pole namiotowe.. ale nie bylo. W jednym z hoteli gdzie zatrzymalismy sie by zapytac o kemping obsluga nie mowila w zadnym znanym nam jezyku ale dosc szybko zorganizowlai goscia hotelowego Turka mieszkajacego od lat w Niemczech - to on zadzownil do swojego znajomego 20 km dalej i zalatwil ze tam moglibysmy rozbic tam namioty. Jadac we wskazanym kierunku przyuwazylismy jednak kemping.. haha to bylo przezycie.
Na przestrzeni 10m x 10m rozstawione byly duze namioty czekajace na gosci. Z pol godziny zajelo nam uzgadnianie warunkow - cena wydawala nam sie niemozliwie niska. zwlaszcza ze dostal nam sie kompletnie nowy namiot z zupelnie nieuzywanymi materacami. gdy wlasciciel przyszedl jeszcze podlaczyc nam prad to nie oniemielsimy z zachwytu i... podziekowalismy za zarowke - to nie przystoi nam podroznikom ;)Wieczor i ranek byly przeurocze - smaczne jedzenie , poranna kąpiel w morzu! bylo tak milo ze mileismy trudnosc
z opuszczeniem tego miejsca. czas gonil ale pan arti nie omieszkal nam serwowac herbate za herbata. Wszystko przez usmiechajacego sie dokola Pawla - ja idac do lazienki uciekalam wzrokiem jak moglam, byleby tylko nie dac sie zaprosic na kolejna pogawedke przy herbacie (pogawedka to duze slowo... oni rozmaiwlai poswojemu ze soba, my ze soba, i raz na jakis czas wymienialismy usmiechy.. w sumie czy to takie zle?)My w ogole po Rosji bylismy spaczeni - rano plywajac w morzu mielismy na oku chlopaka siedzacego na murku przy namiotach. Balismy sie ze zaraz nas ogoloci z naszych skarbow - kamere i aparaty zabralismy ze soba kladac na brzegu.. niepotrzebnie bo ten chlopak tak na prawde to pilnowal naszych namiotow - to chyab przykazanie od Artiego.
tak Turcja to uroczy kraj ...