piątek, listopada 03, 2006

 

prom Soczi - Trabzon

Nastepnego dnia ja znowu w najlepiej nam znanym punkcie miasta - w porcie Soczi - przebralam sie kostium... ha... i znowu mi kazal sie ubrac co oni tacy w tej Rosji nadwrazliwi? Na szczescie na promie nikt mi nie bronil ubierac sie i rozbierac dowoli - jedynym problemem byla zawartosc moich bagazy - 3 koszulki i spodnie krotkei i dlugie to troche malo garderoby ... nawet w porownaniu do innej dziewczyny bedacej w podrozy motocyklowej

no wlasnie to od poczatku - juz jadac do portu w oczy rzucila mi sie grupa motocyklistow w czerwonych ubrankach - mialo sie okazac ze spedzimy z nimi troche czasu - najpierw przy wypelnianianiu formalnosci wyjazdowych (choc tych bylo niewiele, powiedzialabym w ogole - nasza nadmierna przezornosc i wyplacenie z bankomatu po 1000 rubelkow od lebka za brak registrowek byla kompletnie niepotrzbena.. ah zebysmy to wiedzieli ze celnik bedzie tak mily ze nawet pomoze nam wypelnic karty imigracyjne - nie wiaodomo dlaczego nie dostalismy ich przy wjezdzie do Rosji).
Drugim momentem kontaktu z Estonczykami motocyklistami bylo ladowanie motorow - ah to dopiero byla zabawa - najpierw przekonac panow marynarzy o koniecznosci umocowania motorow a potem tego wykonanie.

Ostatecznie sie udalo i szeroko usmiechnici rozpoczelismy podroz ... 11 godzinna do Turcji - dla mnie osobiscie film o rosyjsku byl do zniesienia, ale turecki film sensacyjny to juz za duzo. Usilowalismy w ciagu drogi zdrzemnac sie nieco - niestety wybralismy i miejsce i moment dosc nieudolnie - adam zamykal oko dokladnie w momencie rozpoczecia dyskoteki hehe
W koncu udalo sie przespac

Comments: Prześlij komentarz



<< Home

This page is powered by Blogger. Isn't yours?