poniedziałek, października 02, 2006
jakoś ok długiego weekendu sierpniowego
Pewnego dnia jadąc motorem Paweł schylił się tak że to ja byłam na przedzie motocykla.. i moje zdziwienie nie znało granic, okazało się że powietrze zamiast chłodzić, parzy! Zwykle na motorze jest chłodno, w tym przypadku było upalnie a gorące powietrze wręcz dusiło.
A wyjścia nie mieliśmy , z czasem zaczęło się robić krucho i nie mogliśmy sobie już pozwolić na kolejne postoje. Tego dnia właściwie ruszyliśmy po całodniowym postoju. Znalezienie tego miejsca okupiliśmy kilkoma przygodami:
Postanowiwszy wymienić olej w motorach po pierwszym tygodniu podróży udaliśmy się na poszukiwanie sklepu z olejami... tak tu znowu niespodzianka, sklepy z masłami są ale nie z masłami do motorów. Szukając sklepu motocyklowego byliśmy w kilku ciekawych miejscach – nocowaliśmy na czymś w rodzaju wysypiska śmieci, syf okrutny ale przekonaliśmy się o nim dopiero rano, co więcej to było na terenie jednostki wojskowej – wyglądaliśmy dość osobliwie wśród wojskowych samochodów i biegających i kryjących się żołnierzy rosyjskich. Nie wiem dlaczego nie połączyłam faktów. Przecież to powinno być jasne że to poligon skoro nawet woda w jeziorku była dziwnie zielona - rano próbowałam umyć zęby (inne części ciała dawno już wtedy zapomniały o kompleksowej kąpieli) Nie dość że na motorach po poligonie, to jeszcze z lekkim uszkodzeniem ruczki ;) ale znacie powiedzenie ze Polak potrafi, to wyobraźcie sobie co dwóch Polaków potrafi. Adam po upadku z super stromej góry (wjechaliśmy na nią oczywiście bez większego powodu... tak żeby zobaczyć co jest na górze...) i złamaniu dźwigni hamulca zabrał się za jego odbudowę...


A wyjścia nie mieliśmy , z czasem zaczęło się robić krucho i nie mogliśmy sobie już pozwolić na kolejne postoje. Tego dnia właściwie ruszyliśmy po całodniowym postoju. Znalezienie tego miejsca okupiliśmy kilkoma przygodami:
Postanowiwszy wymienić olej w motorach po pierwszym tygodniu podróży udaliśmy się na poszukiwanie sklepu z olejami... tak tu znowu niespodzianka, sklepy z masłami są ale nie z masłami do motorów. Szukając sklepu motocyklowego byliśmy w kilku ciekawych miejscach – nocowaliśmy na czymś w rodzaju wysypiska śmieci, syf okrutny ale przekonaliśmy się o nim dopiero rano, co więcej to było na terenie jednostki wojskowej – wyglądaliśmy dość osobliwie wśród wojskowych samochodów i biegających i kryjących się żołnierzy rosyjskich. Nie wiem dlaczego nie połączyłam faktów. Przecież to powinno być jasne że to poligon skoro nawet woda w jeziorku była dziwnie zielona - rano próbowałam umyć zęby (inne części ciała dawno już wtedy zapomniały o kompleksowej kąpieli) Nie dość że na motorach po poligonie, to jeszcze z lekkim uszkodzeniem ruczki ;) ale znacie powiedzenie ze Polak potrafi, to wyobraźcie sobie co dwóch Polaków potrafi. Adam po upadku z super stromej góry (wjechaliśmy na nią oczywiście bez większego powodu... tak żeby zobaczyć co jest na górze...) i złamaniu dźwigni hamulca zabrał się za jego odbudowę...



Oczywiście nadal nie mieliśmy oleju więc pojechaliśmy do Wołgogradu – spodziewaliśmy się szybko znaleźć sklep motocyklowy a potem nieco pozwiedzać. W końcu to Stalingrad, miasto w którym rozegrała się decydująca bitwa II wojny światowej i miejsce gdzie znajduje się największy w Rosji pomnik – 72metrowa Matka Rasija. Niestety umęczeni poszukiwaniem sklepu a potem walką na zakorkowanych ulicach, Wzgórze Mamaja zobaczyliśmy tylko z daleka. A zdjęcia Wołgogradu to tylko ulice i samochody...


