piątek, września 01, 2006

 

noclegi...druga noc

6/7 sierpnia – granica bialorusko – rosyjska – zakup strachowki wygladal co najmniej jak akcja zorganizowanej grupy przestepczej porywajacej coponiektorych turystow – Adam do jednego, Pawel do drugiego auta gdzie po ciemku cos zalatwiali... a ja? Pierwsze sptkanie z milosnikami motocykli O takich to spotkamy jeszcze nie raz.. A ile kubikow, a ile pali, a jak szybko jezdzimy, a ile kosztuje (im ciemniejszy typ, tym mniejsza cene podawalam – to chyab było madre)a

Za 2 km znowu pytanie o strachowke Stracha to mialam ze nas orzneli ci przed chwila, ale okazalo się ze te wlasnie zakupione sa ok. Nie moglo być jednak zbyt latwo. Zalatwianie dokumentow zajelo kolejne 2 godz. Nie musze mowic ze było nudno, zimno i w nocy – za to przeszlam niezle przeszkolenie z pracy pogranicznika. Nawet kilka usmiechow wymienilam z pracujacymi panami – tym bardziej ze coraz bardziej się do nich zblizalam – ulewa która nagle pojawila się niewiadomo skad jakos nie chciala ustac ... wiec szukalam owlnego miejsca pod dachem.
Uwaga: na granicy jako nieposiadacz pojazdu zmechanizowanego nikt nie poprosil mnie nawet o paszport... czulam się z tym nieswojo wiec po zatankowaniu juz w Rosji, wrocilismy na granice by upewnic się ze nikt nie chce nawet spojrzec w to ze mam wize i ze chce wjechac do ich kraju...
Wtedy to jednak nie było wazne. Najwazniejszy był nocleg.
Znalezlismy motel przy parkingu, 150 rubli od glowy, w pokoju 4osobowym gdzie już spal (tzn jak wtargnelismy do pokoju i w ciszy usilowalismy się rozebrac i poodpinac wszystkie rzepy z ochraniaczy, kurtek i butow – to się obudzil) jakis czlowiek, tez motocyklista. Pamietam tyle ze czlowiek ten wychodzil rano w niezla ulewe – trzeba mu przyznac nie był zawistny bo zrobil to cicho i delikatnie.. no tylko mi zdeptal buty ale to niewazne Buty już nigdy nie będą wygladaly jak przy zakupie.

Comments: Prześlij komentarz



<< Home

This page is powered by Blogger. Isn't yours?